poniedziałek, 24 stycznia 2011


Dziś jest pierwszy dzień reszty mojego życia.

 

Ostatnio trochę się wszystko spieprzyło.
Zaufanie rodziców pieprzło.
Imprezy pieprzły.
Wychodzenie pieprzło.
Zawsze mogło pójść gorzej, prawda? 
Jeśli do mojej listy grzechów dojdzie coś więcej: żeńskie gimnazjum wita. 

Tak przy okazji to się teraz wyjaśni pare rzeczy.


  







wtorek, 4 stycznia 2011

Ponownie zakładam bloga. Mimo że moja podświadomość okrutnie się buntuje robię to, co z góry skazane na klęske. Blogów miałam do cholery i jeszcze trochę. Głównie zakładane ostatnio były totalną klęską. Z tym będzie podobnie. Za każdym razem mam co do bloga wielkie plany: że będzie tak bardzo 'po mojemu', że będę często pisać, że czegoś pomoże mi się nauczyć i przede wszystkim: zawsze wierzę w to, że przetrwa wieki. Niestety, tym razem nie. Skoro z góry go uśmiercam, po co go zakładam? A nóż z tak pesymistycznym podejściem się uda? I z drugiej strony- cholernie ciągnie mnie do blogów.
Można powiedzieć, że jestem teraz w jednym z najtrudniejszych i do tego, o bogowie, kulminacyjnym momencie mojej gimnazjalnej edukacji. Za kilka miesięcy egzaminy, a za dosłownie kilkanaście dni konkurs z biologii na którym obecnienajbardziej mi zależy. Ostatnio więc wchodzę i pakuję do mojej nędznej główki formułki, regułki i tym podobne pierdółki. I cały czas staram się przezwyciężyć moje lenistwo. Uwierzcie: to nie proste. Kusi książka, kusi telewizja, kusi komputer. Odwracam wzrok, wyobrażam sobie dwie wizje siebie za pare lat i wracam do książek. W większości przypadków tak właśnie jest, jednak czasem nawet wizja mnie samej na zmywaku w Anglii nie jest w stanie przezwyciężyć mojej próżności.
Jeśli zaraz nie położę się spać rano szanowna rodzicielka nie będzie w stanie zwlec mnie z łóżka.